|
niedziela, 25 kwietnia 2010
W zaległym meczu trzeciej kolejki CenterNet Speedway Ekstraligi, mistrz Polski - Falubaz Zielona Góra przyjechał wicemistrz - Unibax Toruń. Na "Motoarenie" Zielonogórzanie jako jedyni pokonali Torunian w finale i sięgnęli po najwyższe laury. Było to dokładnie sześć miesięcy temu. Przed rozpoczęciem prezentacji zawodników, odegrano hymn Polski, a także oddano hołd poległym w tragedii pod Smoleńskiem. Na obiekcie w Toruniu nie ma kompletu publiczności.
Już w pierwszym, młodzieżowym biegu doszło do groźnego wypadku. Na wejściu w drugi łuk, jadący na trzeciej pozycji Emil Pulczyński mocno skontrował swój motocykl i uderzył w tylnie koło swojego partnera Darcy'ego Warda. Obaj żużlowcy upadli na tor. Ward dodatkowo uderzył plecami o własny motocykl ale po chwili nieco poobijany udał się do parku maszyn. Z powtórki inauguracyjnej gonitwy wykluczony został polski junior Unibaxu. Osamotniony Ward przegrał start, ale już na wyjściu z pierwszego łuku wyprzedził Aleksandra Loktajewa, który nieco się pogubił. Młody Rosjanin w zespole Falubazu nie rezygnował i stoczył znakomitą walkę z Australijczykiem przez kolejne trzy okrążenia. Ostatecznie na ostatnim wirażu, Loktajew podciął Torunianina, który upadł na tor. Zielonogórski junior został wykluczony, a dwa punkty zostały zaliczone na konto Warda. W międzyczasie, na jednej z trybun doszło do starcia miejscowej publiczności z funkcjonariuszami ochrony. Jeden z kibiców, zabrał "pałkę" ochroniarzowi. W drugim biegu, świetnym startem popisał się Wiesław Jaguś, dobrze rozegrał pierwszy łuk i objął prowadzenie. Za jego plecami, jechali dwaj Zielonogórzanie, ale na pierwszym łuku drugiego okrążenia Hans Andersen przy krawężniku uporał się z rywalem. Gospodarze wygrali 4:2 i po dwóch gonitwach prowadzili jednym punktem. W kolejnym biegu, z czwartego pola dobrze wystartował Adrian Miedziński i pomknął do przodu. Ciekawie było jednak z tyłu stawki. Jadący na trzeciej pozycji Ryan Sullivan, odjechał zbyt szeroko na drugim łuku drugiego okrążenia, co wykorzystał Fredrik Lindgren. Szwed nie potrafił dołączyć do Rafała Dobruckiego i stracił swoją pozycję na rzecz Australijczyka. Torunianie powiększali przewagę, bowiem w czwartym wyścigu para: Chris Holder i Darcy Ward przewiozła za plecami Piotra Protasiewicza i Patryka Dudka. Była to pierwsza podwójna wygrana gospodarzy, którzy prowadzili z mistrzami Polski róznicą już siedmiu "oczek".
Po przerwie na kosmetykę toru, w piątej gonitwie dobrze wystartował Amerykanin Greg Hancock, który musiał odpierać ataki jadącego za jego plecami Adriana Miedzińskiego. Torunianin jednak na ostatnim łuku czwartego okrążenia zanotował defekt i z prowadzenia gospodarzy 4:2 zrobiło się zwycięstwo w takim samym rozmiarze dla Falubazu. Zielonogórzanie, w wyścigu szóstym wywalczyli remis, choć przegrywali. Jednak Lindgren po ładnej walce był minimalnie lepszy od Holdera. Ciekawie zrobiło się na "Motoarenie", bowiem po odsypaniu się nawierzchni można było wyprzedzać także po zewnętrznej części toru. W ósmym biegu w ramach rezerwy taktycznej, za Nielsa Kristiana Iversena pojechał Fredrik Lingren w parze z Gregiem Hancockiem. Szwed po zamieszaniu na pierwszym wirażu wyszedł na prowadzenie, ale Amerykanin "wąchał dymy". Lindgren jadąc na pierwszym miejscu musiał uważać na Warda, który zahaczył lekko tylnie koło motocykla "Fredki". Wyścig zakończył się podziałem punktów. Gospodarze powiększyli przewagę w kolejnej gonitwie. Z przodu, Hans Andersen po wyrównanej walce z Rafałem Dobruckim, minął linię mety jako pierwszy. Z tyłu natomiast, na ostatnim łuku czwartego okrążenia, Wiesław Jaguś wydarł jedno "oczko" Lindgrenowi. Unibax prowadził już różnicą dziewięciu punktów z mistrzem Polski. W jedenastym biegu, pierwsze podwójne zwycięstwo odnieśli żużlowcy Falubazu. Greg Hancock jadący za Iversena, dobrze wystartował i wiódł prym w tym wyścigu. Do Amerykanina na przeciwległej prostej dołączył Dobrucki, który wykorzystał błąd Andersena na starcie. Goście odrobili cztery punkty i na cztery wyścigi przed końcem, wszystko zdarzyć się mogło. Zwłaszcza, że bieg po biegu miał Hancock, który zapraszał do wspólnej jazdy swojego partnera Dudka. Junior z Zielonej Góry, nie był na tyle szybki, aby dotrzymać kroku Amerykaninowi i został wyprzedzony przez Sullivana. Na torze utworzyły się dwie pary. Ostatecznie, goście wygrali drugi wyścig z rzędu i tracili do teamu z Torunia tylko cztery punkty. Gospodarze szybko się przebudzili. Już na wyjściu z pierwszego łuku, prowadzenie objął Adrian Miedziński, a z tyłu Jaguś zaciekle walczył z Lindgrenem o drugie miejsce. "Mały" objechał Szweda i dzięki temu Unibax wygrał 5:1. Przed biegami nominowanymi, Torunianie mieli siedem punktów przewagi, tak więc Zielonogórzanie musieli wygrać ostatnie wyścigi podwójnie, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przed ogłoszeniem składu na biegi nominowane, kierownik drużyny gospodarzy - Jacek Gajewski, zadzwonił do sędziego z zapytaniem o kosmetykę toru. Zmyliło to ekipę gości, która sądziła, iż włodarze Unibaxu zgłosili już składy. Powstało małe zamieszanie i niepotrzebna nerwowość, ale po chwili wszystko było jasne. W czternastej gonitwie, para: Jaguś i Andersen rywalizowała z Protasiewiczem oraz Rafałem Dobruckim. Wiesiu dobrze wystartował, ale jeszcze lepiej spod taśmy wyszedł Dobrucki i to on prowadził. Na drugim okrążeniu, Andersen przy krawężniku poradził sobie z Protasiewiczem zapewniając zwycięstwo Unibaxowi. Ostatni bieg był dla gospodarzy już tylko formalnością. Zakończył się on zwycięstwem Grega Hancocka i podziałem punktów. Mistrz Polski przegrał na obiekcie drugiego zespołu ubiegłego sezonu 42:47 i po dwóch kolejkach zajmuje ostatnią pozycję z zerowym dorobkiem punktowym. Unibax natomiast, pewnie zajmuje pozycję lidera.
Falubaz Zielona Góra - 42 Widzów: ok. 7500 (w tym blisko 400 osób gości)
sobota, 24 kwietnia 2010
Na obiekcie Hutnika Kraków doszło do pojedynku na szczycie. Wisła Kraków podejmowała Lecha Poznań. "Biała gwiazda" przed tym spotkaniem miała cztery punkty przewagi nad drużyną z Wielkopolski. Warto nadmienić, że od niedawna szkoleniowcem obecnego mistrza Polski jest Henryk Kasperczak, który niegdyś prowadził krakowską Wisłę. Do bramki "Kolejorza" powrócił Krzysztof Kotorwski, który wcześniej był kontuzjowany. Przed pierwszym gwizdkiem, wszyscy zgromadzeni na stadionie, uczcili minutą ciszy tragedię pod Smoleńskiem.
Gospodarze od pierwszych minut ruszyli do szybkiego ataku. W trzeciej minucie, Tomasz Bandrowski stracił piłkę na rzecz Radosława Sobolewskiego. Piłkarz Wisły oddał strzał, ale nie sprawił on większych problemów bramkarzowi Lecha. Zawodnicy "Kolejorza" byli skutecznie zatrzymywani na połowie rywala, nie potrafiąc stworzyć groźnej sytuacji podbramkowej. Fani na trybunach od początku meczu głośno dopingowali piłkarzy mistrza kraju. Wśród publiczności, zasiedli również skauci europejskich klubów takich jak np.: PSV Eindhoven, czy Trabzonspor. W 20 minucie, biegnący prawą flanką Sławomir Peszko, zdołał wrzucić piłkę w pole karne rywala. Tam znalazł się Robert Lewandowski, który po przyjęciu futbolówki obrócił się i uderzył w kierunku bramki rywala. Strzał chybił celu, ale decyzja napastnika Lecha jak najbardziej dobra. Kilka minut później, Patryk Małecki po przechwycie piłki w bocznej strefie boiska, przerzucił ją pod pole karne rywala. Minął się z piłką Brożek, ale we wszystkim zorientował się Wojciech Łobodziński, który oddał strzał z szesnastu metrów. Górą w najlepszej jak dotąd sytuacji Wisły, wyszedł Kotorowski, który świetnie sparował strzał poza linię końcową. Poznaniacy także szukali bramki. W 34 minucie z ostrego kąta uderzał piłkę Grzegorz Wojtkowiak. Dobrze ustawiony Pawełek, kontrolował lot futbolówki, która trafiła w słupek i wyszła na aut bramkowy. Jeszcze przed przerwą, do prostopadłego zagrania z drugiej linii dobiegł Paweł Brożek, ale w ostatniej chwili skutecznie interweniował Manuel Arboleda zażegnując niebezpieczeństwo. Mecz w pierwszej połowie mógł się podobać. Jest dużo walki, są sytuacje podbramkowe. Jednego czego brakowało, to bramek.
W pierwszych minutach po przerwie, Peszko przeprowadził szybką akcję środkiem pola wymieniając się podaniami z Krivcem, ale w ostateczności całą sytuację wyjaśnił defensor Wisły Kraków. W 61 minucie zagotowało się na boisku po starciu Seweryna Gancarczyka z Łobodzińskim. Obrońca Lecha otrzymał żółtą kartkę i zdenerwowany gestykulował w kierunku arbitra. Kibice także się ożywili. W 74 minucie, Semir Stilić uruchomił na prawej flance Peszkę, który bez namsyłu dośrodkował piłkę w poszukiwaniu Sergieja Krivca. Białorusin dobiegł do futbolówki i przy próbie odegrania jej do partnera zderzył się z Mariuszem Pawełkiem. Nikomu jednak nic poważnego się nie stało i po chwili wznowiono grę. Na dwanaście minut przed końcem meczu, Tomas Jirsak zmienił Pawła Brożka. Po dziwięćdziesięciu minutach gry, na tablicy widniał wynik bezbramkowy. Miałbyć to hit kolejki i pomimo ogromnej stawki jaką była walka o tytuł mistrza, to widowisko nie było porywające. Prócz kilku sytuacji i interwencji bramkarzy, widać było jedynie walkę na boisku. Wynik 0:0 z pewnością satysfakcjonuje Wiślaków, bowiem wciąż utrzymuje się czteropunktowa przewaga lidera tabeli nad poznańskim klubem.
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Zgodnie z tradycją, w świąteczny, lany poniedziałek zainaugurowano rozgrywki ligowe w Speedway Ekstralidze. Los w pierwszej kolejce skojarzył naprzeciw siebie dwie drużyny, które zawiodły w ubiegłym roku. Mowa o konfrontacji miejscowej Caelum Stali Gorzów z Unią Leszno. Jak to zwykle na inaugurację bywa, przed prezentacją zawodników przemówił ksiądz, który poświęcił także gorzowski tor oraz prezes Stali - Władysław Komarnicki.
Łeb w łeb Od początku spotkania, rywalizacja na torze była wyrównana. Do szóstego wyścigu, padały remisy 3:3, a kibice mogli pasjonować się emocjonującą walką na torze. W drugiej gonitwie tuż po starcie, upadł zawodnik gospodarzy - David Ruud. Szwedowi nic poważnego się nie stało, ale zgodnie z regulaminem nie mógł on wystartować w powtórce i osamotniony Nicki Pedersen musiał bronić się przed atakami dwójki Leszczynian. Profesor Gollob To, co wyczyniał na torze obecny indywidualny mistrz świata wprawiało fanów "żółto-niebieskich" w niebywały szał radości. W jednym z wyścigów potrafił przesunąć się z trzeciej pozycji na pierwszą, wjeżdżając między dwóch żużlowców Unii Leszno. Tomasz Gollob, bo o nim mowa, zdobył siedemnaście punktów i zanotował jeden punkt bonusowy. Można powiedzieć, że "Tatuś" zaliczył komplet, gdyż w swoim ostatnim starcie przyjechał tylko za plecami swojego kolegi z zespołu.
Emocje do ostatniego biegu Po pierwszych sześciu remisowych biegach, kolejny wygrali goście i to podwójnie. Para: Jurica Pavlic oraz Jarosław Hampel zostawiła z tyłu Pedersena i słabo spisującego się w tym meczu Davida Ruuda. Wściekli kibice z Gorzowa Wielkopolskiego, po zakończeniu wyścigu zaczęli gwizdać. Natomiast sympatycy "biało-niebieskich" świętowali w najlepsze. W dziewiątym biegu ponownie zwyciężyli goście, choć tym razem 4:2 i sytuacji Stali robiła się co raz gorsza. Na szczęście od strony trenera gospodarzy - Czesława Czernickiego nastąpiła natychmiastowa reakcja na przebieg wydarzeń. Zastosował on bowiem rezerwę taktyczną, w której to zmienił Ruuda na Golloba. To przyniosło rezultat 5:1, który sprawił, że "Staleczka" mogła liczyć się w walce o końcowy tryumf. Zwycięstwo przyszło, choć niełatwo. W trzynastej gonitwie, zdefektował motocykl Mateja Zagara i Słoweniec groźnie upadł na tor. W powtórce, osamotniony junior Caelum Stali - Paweł Zmarzlik nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki i Leszczynianie ponownie objęli prowadzenie w tym spotkaniu. Wszystko rozstrzygnęło się dopiero w dwóch ostatnich biegach. W czternastym, na wyżyny swoich mozliwości wspiął się Tomasz Gapiński, który początkowo zawodził swoją postawą i wraz z Zagarem dowieźli do mety podwójne zwycięstwo. To samo w ostatnim starciu uczynił Pedersen z Gollobem jadąc skutecznie parą. Ostatecznie Caelum Stal Gorzów wygrała na inaugurację sezonu z Unią Leszno 47:43, a kibice, którzy przybyli na stadion napewno nie mogli żałować, gdyż obejrzeli naprawdę doskonałe zawody.
Unia Leszno Widzów: 10500
niedziela, 04 kwietnia 2010
Okienko transferowe zostało zamknięte 31 stycznia. Do tego czasu, klubu polskiej ligi żużlowej poczyniły sporo ruchów, dokonując kilku wzmocnień. Inauguracja sezonu już w lany poniedziałek. Przyjrzyjmy się składom wszystkich zespołów Speedway Ekstraligi. Falubaz Zielona Góra: Unibax Toruń: Włókniarz Częstochowa: Polonia Bydgoszcz: Seniorzy: Unia Leszno: Caelum Stal Gorzów: Betard Wrocław:
Unia Tarnów:
niedziela, 14 marca 2010
Po zimowej przerwie, wraca wielkie ściganie. Kolejny sezon Formuły 1, zapowiada się niezwykle ciekawie. Zmieniły się zasady, pojawili się nowe zespoły i nowi kierowcy. Jedną z głównych zmian w regulaminie jest zakaz tankowania bolidu w trakcie wyścigu. Pojazd będzie tankowany do pełna, tak aby starczyło do końca rywalizacji. Kolejną zmianą jest punktacja. Teraz za pierwsze miejsce zwycięzca otrzyma 25 punktów, za drugie 18, a za trzecią pozycję 15 punktów. Opłaca się więc wygrywać.
Jeśli chodzi o zawodników, to zadebiutuje pierwszy Rosjanin w histori wyścigów F1 - Vitalij Petrov. Jest on partnerem Kubicy w zespole "Renault". Największą niespodzianką jest powrót do Formuły 1, siedmiokrotnego mistrza świata - Michaela Schumachera z Niemiec. Na inaugurację sezonu F1, najlepsi rajdowcy świata zawitali w Bahrajnie. Na torze "Sakhir" już po raz siódmy odbyła się runda GP. Trasa jednak nie należy do komfortowych. Jest nierówna i przypomina warszawskie ulice. We wczorajszych kwalifikacjach, Kubica zajął ostatecznie dziewiątą pozycję, choć gdyby nie błąd w ostatniej rundzie, pozycja mogłaby być nieco wyższa. Po starcie, Sebastien Vettel objął prowadzenie, a za nim toczyła się walka pomiędzy Felipe Massą, a Fernando Alonso. Po chwili na torze powstało małe zamieszanie i pojawił się dym. Robert Kubica został lekko uderzony przez Adriana Sutila, przez co spadł na dwudzieste pierwsze miejsce.
Na drugim okrążeniu, problemy z bolidem miał reprezentant Indii - Karun Chandchok. Kierowca HRT miał wypadek, po którym zrezygnował z dalszej jazdy. Podobne problemy na czwartym okrążeniu miał Brazylijczyk - Lucas di Grassi. Na ósmym okrążeniu, Vitantonio Liuzzi zgłosił swojemu inżynierowi swoje obawy na temat swojego bolidu. Włoch został zapewniony, że z jego pojazdem wszystko w porządku. Polak od ośmiu okrążeń nie mógł wyprzedzić Sebastiana Buemiego, do którego tracił zaledwie sekundę. Kubica jechał więc za Szwajcarem na szesnastej pozycji. Na trzynastym okrążeniu do "Pit stopu" zjechał Bruno Senna, w celu wymiany ogumienia. Na kolejnym okrążeniu, to reprezentant Polski zjechał do boksu. Wybrał opony z twardej mieszanki i dzięki temu uzyskał najlepszy czas w pierwszym sektorze piętnastego okrążenia. Kubica wyraźnie przyśpieszył, co pozwoliło mu awansować na czternastą pozycję. Kolega Roberta z zespołu, niestety musiał ukończyć wyścig. Podczas wymiany opon, w bolidzie Petrova zostało uszkodzone zawieszenie. Na dziewiętnastym okrążeniu, Bruno Senna zjechał z toru. W samochodzie Brazylijczyka awarii uległa jednostka napędowa, co oznacza koniec wyścigu dla tego zawodnika. W przodzie od początku prowadził Sebastien Vettel przed Alonso i Massą. Robert Kubica tracił do lidera ponad czterdzieści pięć sekund. Polak jednak pod koniec dwudziestego czwartego okrążenia zdołał wyprzedzić de la Rosę, a chwilę później poradził sobie z Buemim i udał się w pogoń za Rubensem Barrichello. Kierowca Renault jechał na jedenastej pozycji, natomiast punkty są przyznawane od dziesiątego miejsca. Pod koniec dwudziestego dziewiątego okrążenia, hiszpan - Pedro de la Rosa musiał pożegnać się z wyścigiem o GP Bahrajnu. W czołówce, Alonso zblizył się do Niemca tracąc do niego 1,1 sekundy. Na trzydziestym czwartym okrążeniu, Vettel stracił dużo czasu, co wykorzystał Alonso, który wyprzedził go pod koniec okrążenia. Podobny manewr uczynił Felipe Massa i Niemiec spadł na trzecią lokatę. Kubica nadal jechał na jedenastej pozycji utrzymując ponad dziesięciosekundową przewagę nad Sutilem. Sebastien Vettel miał problemy z układem wydechowym swojego bolidu. Wykorzystał to Lewis Hamilton, który bez większych problemów wyprzedził reprezentanta Niemiec. Inżynier Vettela zakomunikował, że usterka jest nie do naprawienia na tym etapie wyścigu. Robert Kubica natomiast, na cztery okrążenia przed końcem tracił do Barrichello ponad osiem sekund. Była to zbyt duża strata do odrobienia przy normalnych warunkach jazdy. Musiałaby zdarzyć się jakaś tragedia Rubensa Barrichello, aby Polak mógł przesunąć się na pozycję punktowaną. Fernando Alonso miał na mecie szesnaście sekund przewagi nad Felipe Massą. Trzeci w GP Bahrajnu był Brytyjczyk - Lewis Hamilton. Kubica minął linię mety na jedenastej pozycji. Hiszpan rozpoczął zatem od mocnego uderzenia w marszu po tytuł mistrza świata F1, choć nie bez znaczenia miała awaria bolidu Vettela. Wyniki GP Bahrajnu:
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Partnerzy
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||